Odszedł sam...


Załoga przemęczona ciężką pracą na pokładzie statku rybackiego.
Gdy na chwile czas pozwala schodzą z pokładu do swojego pomieszczenia,
Tam na dziób statku, do kubryku, który znajduje się pod pokładem.
Padają zmęczeni na swoje koje. Albo na podłodze kubryku
Są tacy którzy już nie mają sił rozebrać się,
Więc leżą w kojach i na podłodze kubryku w lumpach roboczych,
lumpy które są zabrudzone pracą na pokładzie przy rybie.
Leży jeden z drugim,
leżąc przeżegna się dziękując Bogu, że pozwala mu na ten krótki odpoczynek.
Inny podnosi głowę, rozgląda się czy ktoś nie patrzy na niego,
Bo on w myślach swoich prosi Boga, prosi o jeden dzień sztormu,
Sztormu który pozwoli na mały na odpoczynek.
Boże błagam jeden tylko dzień sztormu by nabrać sił do pracy,
Pracować na chleb dla tych, których kocha.
Chce jeszcze cos powiedzieć swemu Bogu,
Ale jakaś nie widoczna kurtyna
Kurtyna która opada na jego świadomość i umęczone ciało, już śpi.
A jest i taki, który nie jest już zmęczony, ale już traci świadomość
Jest załamany fizycznie, psychicznie,
Załamany chorobą morską a ich szyderstwem, innych - załogi.
Nie wie już gdzie się znajduje i co z nim się dzieje.
Czy jest już w piekle?
Tak, to jest piekło tego świata.
świata - które zostało zamienione
Zamienione przez szaleńczy taniec huraganu z morzem
Zamieniony świat w piekielna kipiel?
Nie! Został zamieniony w ziemskie piekło
Uciec z piekła! Podpowiadają myśli,
Uciec z pokładu rybackiego parowca.
Gdzie uciekać?
Do portu, na ziemie!?
Ale tu w tym jego urojonym piekle nie ma ziemi.
Ale musi uciekać! Do bólu podpowiada mu myśl.
Uciekać z piekła jakim jest statek rybacki
A może uciec - podpowiadają myśli - ale dokąd?
Zastanawia się dokąd ma odejść?.
Musi zejść z tego pokładu który jest piekłem ziemski, dla niego.
Wychodzi z kubryku na pokład, gdzie panuje piekielna ciemność.
Ciemność , huraganowy wiatr, hałas łamiących się grzywaczy huraganowej fali.
Nikt go nie zatrzymuje,
Nikt go nie pyta dokąd i dlaczego wychodzi z kubryku
Jest sam i sam musi wybierać tu na pokładzie w przeklętym piekle.
Albo - Wybierać tam tę ciemność, huraganowy wiatr, hałas łamiących grzywaczy.
Hałas tłuczenia takielunku o maszty, wycie wiatru na wantach
Osamotniony stoi na pokładzie otoczony ciemnością nocy,
Gdy huraganowy wiatr przewraca stary parowiec,
Pomagając mu w zejściu z pokładu. spogląda w nie widoczne niebiosa
A gdy już miał przekroczyć próg tego świata,
Przez ułamek sekundy wraca świadomość - zawahał się.
Słyszy szyderczy chichot, śmiech, zew huraganu.
Jest już za późno, nie widzialna moc pomaga, myśl podpowiada, uciekaj!
To tylko mały krok przejścia próg falszburty statku.
To tylko mała chwila, która uwolni ciebie z piekielnego pokładu
Z pokładu rybackiego parowca, idź! Idź! Czeka ciebie zbawienie!
Żywioł był jego zbawieniem,
Zabrał go z pokładu do wielkiego hałasu
Hałasu huraganu, szumu łamiących się grzywaczy,
Hałasu uderzenia takielunek masztów - niczym marsz żałobny zegna Go
Żywioł zwyciężył człowieka.
Minął sztorm załoga już pracuje na pokładzie
Tylko jedno miejsce tu koło masztu jest puste,
Ktoś zastanawia się gdzie jest ten? który powinien tu pracować.
Inny mu odpowiada,
Pewnie leży pod kominem statku i jeszcze nie jest na tyle zdrowy by pracować.
Inny szyderczo śmieje się i powiada,
Pewnie nie dokończył rozmowy z Neptunem. Bogiem Morza.
I pewnie leży tam pod kominem statku na tych starych podartych sieciach,
Bo w koji go nie było od czasu, gdy zaczęliśmy sztormować.
Załoga jeszcze nie wie, że ten, o którym rozmawiają już nie żyje na tym świecie,
Na którym pływają stare rybackie parowce,
Nie żyje na tym przeklętym przez niego pokładzie tego parowca.
On tylko zrobił jeden krok a huragan poprowadził go?
On przecież tylko odszedł do innego świata,
Świata gdzie nie ma morza, sztormu i statku rybackiego.
A gdy stanął statek w porcie przy nabrzeżu, było dużo pytań,
Ile statek złowił ryby?
A jaką to rybę złowił statek?
A kiedy ten statek wychodzi na łowiska
Nikt nie zapytał dokąd odszedł a może nikt nie zauważył jego odejścia?
Odejścia jego odejścia do innego świata gdzie nie ma...
Morza, huraganu, pokładu statku rybackiego.


Marian Rodak



Powrót do poprzedniej strony

Powrót do strony głownej

Menu

O Półwyspie Helskim
Morze Bałtyckie
Perły naszej floty
Herby miast nadmorskich
Legendy
Alfabet Morse'a
O Trójmieście
O Kołobrzegu
Łeba i okolice
Latarnie morskie
Dla żeglarzy
Mierzeja Wiślana
Wybrzeże zachodnie
Ciekawostki
Człowiek Morza
Opowiadania
Kącik multimedialny
Pogoda
Banner