Czym przewieźć gaz?

Po podjęciu decyzji o budowie gazoportu w Polsce, wciąż mało uwagi przywiązuje się do tego, czym gaz ma być transportowany do naszego kraju. Rynek gazowców – jeżeli chodzi o nowe budowy – jest bardzo napięty. Można pokusić się o stwierdzenie, że stocznie produkujące gazowce LNG mają zakontraktowane budowy na 5 lat naprzód. Wykorzystanie gazu ziemnego jako paliwa oraz wysoka podaż na ten typ ładunku spowodowały rozwinięcie nowych koncepcji przewozowych gazów drogą morską.
Transport morski jest jednym z najbardziej znaczących elementów łańcucha logistycznego transportu gazu z miejsca wydobycia do miejsca konsumpcji. Aby wyeliminować straty ładunkowe oraz usprawnić i przyspieszyć transport drogą morska, powstało kilka nowych koncepcji budowy specjalistycznych zbiornikowców o zupełnie innej technologii załadunku, przewozu i rozładunku aniżeli jest to stosowane obecnie.

Na największych zbiornikowcach LNG (Liquefied Natural Gas), o możliwości przewozowej 160 tys. m sześc. skroplonego gazu ziemnego, zachodzi utrata 30 proc. ładunku. Jest to spowodowane zmianami klimatycznymi wynikającymi z rejonu pływania statków, a tym samym nie ma możliwości zatrzymania ubytku gazu w zbiornikach, nawet przy zastosowaniu instalacji wtórnego skraplania. Eliminacja strat ładunkowych stanowi istotny problem, nad którym pracują konstruktorzy statków i naukowcy. W wyniku tych działań powstały dwie dość ciekawe koncepcje przewozu gazów LNG drogą morską.

2002 r. konsorcjum – Statoil, Teekay Shipping Corporation oraz Leif Hoegh we współpracy z towarzystwem klasyfikacyjnym DNV – stworzyło ciekawy projekt statku do przewozu naturalnego gazu ziemnego. W odróżnieniu od klasycznych gazowców, na których ładunek jest schłodzony do temperatury -135°C, w przypadku gazowców CNG byłby przewożony tylko pod wysokim ciśnieniem, bez potrzeby używania bardzo wysokich temperatur. Podczas procesu kompresowania uzyskuje się mniejsze straty ładunkowe aniżeli w procesie skraplania. Zbiorniki ładunkowe statku podzielone byłyby na moduły. W każdym module znajdowałyby się pionowe lub poziome rury, o wytrzymałości ciśnienia od 15 do 25 MPa. Załadunek statku miałby się odbywać, podobnie jak załadunek zbiornikowców wahadłowych – a więc wprost z dna pola gazowego. Z tą myślą między innymi powstał pomysł budowy tego typu statków.

Gazowce NGH (Natural Gas Hydrates)
Jest to jedna z najnowszych i najciekawszych technologii transportu gazu ziemnego drogą morską, nad którą wciąż trwają badania naukowe. Statek ma budowę podobną do zwykłego masowca – a więc ładownie i podwójne burty oraz dno. Proces załadunku i transportu gazu miałby odbywać się w bardzo ciekawej formie, a mianowicie w postaci stałej. Proces zamiany gazu z postaci płynnej w postać stałą polegałby na wpompowywaniu metanu do reaktora z wodą, a następnie w procesie dysocjacji powstawałyby bańki gazu na jej powierzchni. Po spuszczeniu wody, na dno statku opadałby proszek, który w procesie krystalizacji przybierałby formę kulek. Analogicznie wyglądałby wyładunek statku: działając wodą, rozpuszczałby kulki metanu zmieniając je w stan lotny. W takiej formie (stałej – przyp. aut.) ładunek byłby transportowany w temperaturze -20°C, w otoczeniu ciśnienia atmosferycznego. Badania udowodniły, że w przypadku skraplania metanu dochodzi do ok. 15 proc. strat ładunkowych. W przypadku technologii NGH istniałaby możliwość całkowitej eliminacji strat. Ponadto koszt przewozu gazu w stanie ciekłym jest o 25 proc. tańszy, a dodatkowo statki NGH mogłyby przewozić dwukrotnie więcej ładunku niż standardowe statki LNG. Jest to spowodowane małym ciężarem właściwym sproszkowanego metanu.

Przemysław K. Mrowiec